W MIŁEJ RODZINNEJ ATMOSFERZE I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU
ŻYCZY WAM tytułowy "dacinek" MUZYCZNY PROG.
P.S. Sobie życzę bym znalazł czas i pokłady energii by zająć się muzycznym prog.'iem w nowym roku, bez zabaw w składanie durnych życzeń noworocznych ;) Tego życzę sobie
Grupa symfoniczna
POLLEN, Jacques Tom Rivest (wokal, gitara basowa, gitara akustyczna,
klawisze), Richard Lemoyne (gitary elektryczne i akustyczne, bas, klawisze),
Claude Lemay (klawisze, flet, bas, wibrafon, wokal) i Sylvain Coutu (perkusja).
Ta czwórka w 1976 roku wydała całkiem udany album zatytułowany
"Pollen". Wydanie jest zróżnicowane, bogate w przeróżne tony,
melodie, przekrzykujących się klawiszy z gitarą, basów i perkusji, wokal w
języku francuskim. Osobiście nie uważam by Pollen było arcydziełem, mix Gentle Giant z Yes i Genesis, ale jest to dzieło obowiązkowe, treść z którą warto się przynajmniej zapoznać. Jest to muzyka dość prosta, powinna podobać się wyjadaczom muzyki prog, jak i radiosłuchaczom. Dobrze słuchający się średniak.
W
mojej ocenie: 5/10
LISTA UTWORÓW:
Side 1
1.
Vieux corps de vie d´ange (7:11)
2.
L´étoile (6:24)
3.
L´indien (4:50)
Side 2
4.
Tout l´temps (3:26)
5.
Vivre la mort (5:28)
6. La
femme ailée (10:30)
Skład:
Jacques Tom Rivest
(wokal, gitara basowa, gitara akustyczna, klawisze)
Richard Lemoyne
(gitary elektryczne i akustyczne, bas, klawisze)
Claude Lemay
(klawisze, flet, bas, wibrafon, wokal)
Ok, sprawy techniczne mam załatwione. Brakuje mi nadal organizacji i chęci. Ostatnimi czasy zająłem się pracą, naprawdę z jakiegoś powodu stała się moim życiem (praca nie związana z muzyką), co całkiem odwróciło moją uwagę od bloga. A nie będę nikogo oszukiwał, to nic wybitnego, grafomański blog o konkretnej tematyce. Jeszcze półtora roku temu, traktowałem swoje pisanie poważnie, na tyle by poczuć się jakbym robił coś ważnego, i był w tej muzycznej sferze.
Prowadzę ten zakątek internetu nadal, od dawna, ostatnio z długimi odstępami.
W dalszym ciągu na ruszt wrzucimy progresywny rock i metal, wydawało by się starocia, klasyka, której większość nigdy nie odkryła, ale może poszukam też czegoś świeżego.
Może nawet bardzo świeżego. Napisało do mnie w między czasie kilka kapel, z prośbą o recenzję płyty, koncertu itp. Dziwnie się z tym czuję, bo mimo, że uczyłem się pisania recenzji, nie potrafię tego robić i brak mi zasobu słów. Naprawdę musiałbym spędzić masę czasu, którego nie mam, nad jednym tekstem, ale kto wie. Może pomiędzy nowymi wpisami o "starociach" znajdę czas na koncert.
Mam nadzieję wybrać się teraz w czerwcu do Serocka na Festiwal Wibracje, zobaczyć poziom artystyczny Strange Clouds. Chciałem o grupie coś napisać, ale nie wiem jak się za to zabrać, wyraźnie mam dziwny styl działania i muszę zobaczyć ich na żywo, aby móc z siebie coś wykrzesać.
Do zobaczenia wkrótce.
RAW MATERIAL, brytyjski zespół prog. rockowy z zauważalnymi elementami bluesa i jazzu. Niestety, grupie w swoim czasie udało nagrać dwie dobre płyty i sprzedać kilka egzemplarzy, bez większego rozgłosu, dzisiaj zaliczana do tak zwanego nieznanego kanonu rocka. Można zderzyć się na porównaniem do Van Der Graaf Generator, mnie jednak bardzie przywodzi na myśl King Crimson. Grupa jak na debiut nagrała dość dojrzałe kawałki tworzące spójną całość.
Pierwszy wydany LP zatytułowany Raw Material (1970), otwiera bardzo instrumentalny siedmiominutowy utwór "Time and Illusion". Ambitny, świetnie przygotowany kawałek, rozpoczynający się mocnym wokalem wraz z przygrywająca gitarą, zmieniając się w prawie pięciominutową czysto instrumentalną grę na organach i perkusji.
Dużym atutem grupy jest gra Michaela Fletchera na flecie i saksofonie, "Fighting Rock", "Destruction Of America".
Warty zapoznania spokojny, nie wymagający ale dojrzały rock.
W mojej ocenie: 6/10
LISTA UTWORÓW: 1. Time And Illusion (7:30) 2. I'd Be Delighted (5:06) 3. Fighting Cock (3:48) 4. Pear On An Apple Tree (2:58) 5. Future Recollections (3:54) 6. Traveller Man (6:13) 7. Destruction Of America (2:20)
Skład: - Colin Catt / wokal, klawisze - Mike Fletcher / saksofon, flet, wokal - Dave Green / gitary - Phil Gunn / bas, gitara - Paul Young / perkusja
Ostatnimi czasy wsłuchiwałem się w heavy metal \ thrash metal. Wałkowałem Anthrax, Overkill, Slayera w przeważającej większości, Megadeath, Metallice, Kreator, Destruction też w dużych ilościach, i tak dalej. Polecam posłuchać Entombed/Nihilist, Dark Thorne, Deicide.
W dużej mierze taki przeskok zawdzięczam temu, że nie miałem dostępu do swojej kolekcji, nie ważne dlaczego, w każdym razie odkryłem siebie trochę na nowo. Dużo czytałem i szukałem całkiem nowych rejonów. Dowiedziałem się o istnieniu czegoś takiego jak white metal, czyli metal chrześcijański i jak wielu ludzi z mojego otoczenia żyje taką muzyką... jest to podgatunek od którego zawsze stroniłem i nadal stronię. Był to rok mocno blackmetalowy.
No i tak po prostu Kansas mnie od tego metalowego brzmienia uwolnił, i Can tell you. Can I tell you something Got to tell you one thing If you expect the freedom That you say is yours Prove that you deserve it Help us to preserve it Or being free will just be Words and nothing more
Brzmienie, rytm tego kawałka pobudził we mnie ten rockowy nastrój. Słuchanie muzyki w moim wydaniu składa się z pewnego schematu. Siadam zwykle z kawą lub herbatą a wieczorami najczęściej jest to rzecz jasna browar, pod ręka gdzieś mam butelkę wody mineralnej zdarza mi się zapalić i odtwarzam, często słuchając jeden album po kilka razy. Gdy czuję ciarki przy muzyce zaczyna się cała magia, szukam w internecie informacji i czytam, z informacji robią się ciekawostki i ploty. Przy muzyce metalowej to nie ma miejsca. Słucham ale nic poza samą muzyka mnie nie interesuje. Co dziwne, bo moje zainteresowanie muzyką wywodzi się właśnie ze słuchania black metalu, ktoś gdzieś coś zostawił i jako mały brzdąc słuchałem Slipknot, gdzieś w ukryciu.
Po pierwszym albumie Kansas nastawiam od razu Leftoverture z 1976 roku. Kompozycja Kerrego Livgrena, rozpoczyna się utworem Carry On Wayward Son. Wspaniałe. To przywróciło mi chęci do życia.
No i właściwie tylko tyle chciałem napisac.
Aktualnie słucham RAW MATERIAL świetna muzyka, składająca się zaledwie z dwóch wydań. Szkoda bo jest to majstersztyk, któremu się nie udało wybic
Ostatnio coś się ze mną stało, progresywny rock odstawiłem chwilowo na półkę. Prawdopodobnie przez nadchodzące święta nawróciłem się na granice thrashmetalu.
NIHILIST (wcześniej Brainwarp, dzisiejsze Entombed) to szwedzka formacja deathmetalowa założona w 1987r. w Sztokholmie, której to twórczość składa się na kilka (świetnych) dem. Nagrali trzy samodzielne "płyty" (nagrywali kasety): Premature Autopsy '88, Only Sheds Remain ' 89 i wreszcie Drowned '89. W 2005 roku powstała kompilacja twórczości Nihilist wydana na płycie przez Treeman Recordings. Grupa miała wiele problemów w utrzymaniu składu. Ostatecznie w 1989 roku zespół przekształca się w Entombed usuwając Johnny'ego Hedlunda.